Prawo ruchu drogowego
Niebezpieczne zdarzenie na S3 z udziałem marszałka Jabłońskiego. Czas na dymisję.
Na trasie S3 doszło do niebezpiecznego incydentu drogowego z udziałem dwóch pojazdów – BMW oraz Skody. Wydarzenie, które uchwyciła kamera innego kierowcy, szybko obiegło media społecznościowe. Na nagraniu widać, jak kierujący Skodą wyprzedza prawym pasem pojazd marki BMW, a następnie uderza w jego bok, tracąc panowanie nad pojazdem i wpadając w barierki ochronne.
Jak się później okazało, za kierownicą Skody siedział Marcin Jabłoński, marszałek województwa lubuskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej. Informacja ta wzbudziła powszechne oburzenie — nie tylko ze względu na niebezpieczeństwo, jakie stworzył swoim zachowaniem, ale także dlatego, że osobom pełniącym funkcje publiczne stawia się wyższe wymagania w zakresie odpowiedzialności i przestrzegania prawa.
Zachowanie niegodne funkcji publicznej
Choć pełne okoliczności zdarzenia będą wyjaśniać odpowiednie służby, nagranie samo w sobie budzi poważne wątpliwości co do stylu jazdy i przestrzegania przepisów drogowych przez marszałka. Wyprzedzanie prawym pasem na drodze szybkiego ruchu, zajeżdżanie drogi innemu kierowcy oraz nieopanowanie pojazdu — to nie są incydenty, które można bagatelizować, szczególnie gdy dotyczą osoby zaufania publicznego.
W obliczu tak poważnego naruszenia zasad ruchu drogowego, w sytuacji, która mogła skończyć się tragedią, nie wystarczy jedynie lakoniczne oświadczenie. Potrzebne są realne konsekwencje.
Odpowiedzialność polityczna
Nie chodzi wyłącznie o to, co pokaże końcowe postępowanie prokuratorskie czy sądowe. Politycy — szczególnie ci na szczeblu regionalnym i krajowym — powinni świecić przykładem. Jeśli osoba pełniąca tak ważną funkcję nie jest w stanie przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa drogowego, to nie powinna sprawować władzy publicznej.
Czas na dymisję
W świetle dostępnych materiałów i powagi sytuacji, Marcin Jabłoński powinien złożyć dymisję z funkcji marszałka województwa lubuskiego. Tylko taki krok może przywrócić choć częściowo zaufanie obywateli do klasy politycznej. W sytuacji, gdy życie innych uczestników ruchu drogowego zostało narażone, nie można mówić o „zwykłym błędzie” czy „incydencie”. To był rażący przejaw braku odpowiedzialności.
Oczekujemy, że organy ścigania przeprowadzą dokładne i transparentne postępowanie. Ale jeszcze szybciej oczekujemy od samego marszałka Jabłońskiego refleksji i decyzji honorowej — odejścia z urzędu.
