Europa niszczy transport drogowy. Kierowcy mówią: system przestał działać
Europa stoi na kołach ciężarówek. To kierowcy zawodowi każdego dnia dostarczają żywność, paliwo, leki i towary do fabryk. Bez nich gospodarka Unii Europejskiej zatrzymałaby się w ciągu kilku dni.
Mimo to kierowcy coraz częściej mówią wprost: system przestał działać.
Zamiast poprawiać warunki pracy, Europa dokręca śrubę. Przybywa zakazów, kamer, kontroli, mandatów i biurokracji. Kierowca ciężarówki jest dziś pod nieustanną presją.
W wielu krajach pojawiają się kolejne ograniczenia. Zakazy wyprzedzania, monitoring przejazdów, restrykcje dla ciężarówek i coraz surowsze kontrole mają rzekomo poprawiać bezpieczeństwo. W praktyce często paraliżują codzienną pracę kierowców.
Największym absurdem pozostaje odpoczynek. Prawo wymaga pauz, ale nie zapewnia miejsc, gdzie można je odbyć. W całej Europie dramatycznie brakuje parkingów dla ciężarówek. Kierowcy kończą czas pracy i często nie mają gdzie stanąć.
A gdy już znajdą miejsce, nie mogą nawet swobodnie przestawić pojazdu. Ruszenie ciężarówką o metr podczas pauzy może zostać potraktowane jako przerwanie odpoczynku. Skutek? Kara, zerwany odpoczynek i konieczność zaczynania wszystkiego od nowa.
System najpierw tworzy problem, a potem karze kierowcę za jego skutki. Brak parkingu? Mandat za przekroczenie czasu jazdy. Minimalne przekroczenie prędkości? Mandat i punkty karne. Nieważne, że sytuacja wynika z realiów drogi.
Problemem jest również to, że wykroczenie popełnione ciężarówką obciąża całe prawo jazdy kierowcy. Punkty karne nie trafiają wyłącznie na kategorię C lub C+E, lecz na konto kierowcy jako całość. W skrajnych przypadkach może to doprowadzić do utraty wszystkich uprawnień, także na samochód osobowy.
To szczególnie niesprawiedliwe, bo wiele takich wykroczeń wynika ze specyfiki pracy ciężarówką i nigdy nie wydarzyłoby się podczas jazdy autem osobowym. Dla kierowcy zawodowego prawo jazdy to nie tylko dokument. To narzędzie pracy i źródło utrzymania rodziny.
Do tego dochodzą kontrole, podczas których nawet prawidłowo opisane wydruki z tachografu bywają kwestionowane. Kierowca może zrobić wszystko zgodnie z przepisami, a mimo to nadal nie mieć pewności, że jego dokumentacja zostanie zaakceptowana.
Warunki socjalne także pozostają dramatyczne. Brakuje toalet, pryszniców, sklepów i dostępu do jedzenia. Załadunki trwają godzinami, rozładunki potrafią przeciągać się całymi dniami. Kierowca często stoi zamknięty na magazynie bez podstawowych warunków do normalnego funkcjonowania.
Podczas załadunków i rozładunków wielu kierowców wykonuje też ciężką pracę fizyczną. Palety ważące setki kilogramów, a czasem niemal tonę, są przemieszczane zwykłym paleciakiem. Bez elektrycznego sprzętu, bez wsparcia i bez szacunku dla zdrowia człowieka.
Nic dziwnego, że Europa zaczyna tracić kierowców zawodowych. Ludzie widzą system kar, ciągłą kontrolę, biurokrację, brak szacunku i życie pod presją. Koszt zdobycia uprawnień często przekracza 15 tysięcy złotych, ale pieniądze nie są już największym problemem. Największym problemem stały się warunki pracy.
Do 2030 roku blisko milion kierowców zawodowych w Europie może odejść z zawodu z powodu emerytur. Nowych kierowców dramatycznie brakuje.
I dlatego trzeba dziś zadać najważniejsze pytanie: kto będzie woził towary za pięć lat?
Kto dostarczy żywność, paliwo i leki? Kto utrzyma gospodarkę w ruchu?
Ciężarówki same nie jeżdżą. Za kierownicą siedzi człowiek.
Jeżeli Europa nie zacznie realnie reformować transportu drogowego, kryzys logistyczny stanie się nieunikniony. A kierowcy zawodowi coraz głośniej mówią jedno:
Dosyć.
Po prostu dosyć.
