Mandat z tachografu za prędkość – jak się bronić?
Coraz częściej organy kontrolne próbują karać kierowców zawodowych za przekroczenie prędkości na podstawie danych z tachografu, zwłaszcza nowego smart tachografu z GPS. Jednak nadal istnieją mocne argumenty obrony.
Najważniejsze: tachograf został stworzony głównie do kontroli czasu jazdy, przerw i odpoczynków kierowców zgodnie z Rozporządzeniem (UE) 165/2014 oraz 561/2006. Nie jest klasycznym urządzeniem do pomiaru wykroczeń drogowych, takim jak radar czy fotoradar.
Jak bronić się przed mandatem?
Po pierwsze, podnieś argument, że tachograf nie jest urządzeniem przeznaczonym do urzędowego pomiaru prędkości dla celów mandatowych.
Po drugie, zwróć uwagę na niedokładność GPS. Lokalizacja z tachografu nie zawsze wskazuje dokładne miejsce pojazdu. W praktyce system może pokazać, że pojazd był w innym miejscu niż faktycznie. Błąd GPS może wynosić od kilku do nawet kilkudziesięciu metrów, co ma ogromne znaczenie przy zmianach ograniczeń prędkości.
Przykład:
pojazd jedzie 85 km/h przy ograniczeniu 90 km/h, ale kilkadziesiąt metrów dalej zaczyna się strefa 50 km/h. Niedokładność GPS może całkowicie zmienić ocenę sytuacji.
Po trzecie, należy żądać pełnego materiału dowodowego:
dokładnej lokalizacji,
dokładnego czasu,
błędu pomiarowego,
informacji, czy były inne dowody poza tachografem.
Szczególnie ważne:
sam odczyt z tachografu nie powinien automatycznie oznaczać winy kierowcy.
Warto też wskazać, że włoski sąd w niedawnym orzeczeniu zakwestionował karanie kierowcy wyłącznie na podstawie danych z tachografu. Sąd podkreślił, że tachograf nie został stworzony do bezpośredniego egzekwowania mandatów za prędkość.
Najważniejsze argumenty dla kierowcy lub adwokata:
tachograf nie jest radarem
GPS bywa niedokładny
brak pewności co do miejsca naruszenia
brak pewności co do chwili naruszenia
sam tachograf to za mało jako jedyny dowód
W praktyce:
sam tachograf = słaby mandat
tachograf + radar + inne dowody = mocniejsza sprawa dla organu
