Dożywotnie kary na drogach – bezpieczeństwo czy państwo strachu?

Nowe przepisy dotyczące odbierania prawa jazdy na całe życie są przedstawiane jako zdecydowana walka z piratami drogowymi. Problem w tym, że w praktyce mogą one uderzyć nie tylko w skrajnych recydywistów, ale również w zwykłych ludzi, którzy w kryzysowych sytuacjach są zmuszeni korzystać z samochodu.

Auto dla wielu Polaków nie jest fanaberią. To narzędzie pracy, jedyny sposób dotarcia do lekarza, pomoc rodzinie i ratowanie zdrowia w nagłych przypadkach. Prawo, które nie uwzględnia ludzkiego kontekstu i działa automatycznie, zamienia sprawiedliwość w system kar bez rozsądku.

Szczególnie groźne jest budowanie w społeczeństwie poczucia nieuchronnej represji. Kierowca przestaje myśleć o bezpieczeństwie, a zaczyna jechać w strachu przed paragrafem. Każdy błąd może oznaczać życiową katastrofę – utratę pracy, niezależności i normalnego funkcjonowania.

Takie podejście nie tylko nie poprawia kultury jazdy, ale też zachwiewa wolnością obywatelską. Prawo powinno karać realne zagrożenia, a nie działać jak bezduszny automat.

Bezpieczeństwo na drogach jest ważne. Ale państwo strachu nigdy nie było dobrym rozwiązaniem.